Demokratyczna Republika Konga

Adopcja Serca w regionie Nord Kivu

W tym zakątku Afryki, ogarniętym od wielu lat anarchią i pełzającą wojną domową, od wielu lat towarzyszą mieszkańcom księża Pallotyni, Siostry Pallotynki i Siostry ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów. W miejscowości Goma funkcjonują domy formacyjne Sióstr Pallotynek i Księży Pallotynów, które należą do autonomicznych prowincji zakonnych obejmujących Rwandę i Kongo. Polskie Siostry i Księża stanowią niewielki odsetek wspólnot zakonnych w tych krajach. Siostry Pallotynki w placówkach Goma i Rutshuru prowadzą także przychodnie zdrowia i ośrodki dożywiania. Jednym z programów pomocy dzieciom i młodzieży jest Adopcja Serca funkcjonujący w tych placówkach od 1999 roku. Poza tymi placówkami w miejscowości Rutshuru w ramach parafialnej szkoły zawodowej prowadzony jest program “Adopcja Serca – Szkoła Życia”, obejmujący młode kobiety uczące się zawodu krawcowej. Zgromadzenie Sióstr od Aniołów prowadzi misję w małej wsi Ntamugenga ( ok. 90 km na północ od Goma), gdzie działa prowadzony przez Siostry szpital i ośrodek dożywiania. Siostry prowadzą program Adopcja Serca w Demokratycznej Republice Konga we współpracy z Ruchem Maitri.

Konflikt w Demokratycznej Republice Konga

Nasze dzieci adopcyjne pochodzą w znacznej liczbie z terenów wschodnich Konga, graniczących z Rwandą. Jest to prowincja Nord Kivu z miastami Bukavu i Goma, zamieszkana przez około 12,5 mln mieszkańców. Działania wojenne trwają tu z przerwami od kilkunastu lat. Walki miały miejsce w latach 1996, 1998-2002, 2007 i 2008-2009, 2012-2013. Szacuje się, że od roku 1998 zginęło w całym Kongu 5,4 mln osób. Mieliśmy przykre okazje w ostatnich latach rozmawiać przez telefon z osobami znajdującymi się pod bezpośrednim ostrzałem i przeżywaliśmy śmierć kilkorga naszych dzieci z programu Adopcja Serca w Demokratycznej Republice Konga. Wspomagając dziecko z tego regionu pamiętajmy, że żyje ono w warunkach wojny i częstego zagrożenia życia.

Misje katolickie zastępują rząd

Od roku 1994 ze zmiennym natężeniem funkcjonują w prowincji Kivu instytucje rządowe. Dla podtrzymania codziennego życia rozwinęło się współdziałanie organizacji społeczeństwa obywatelskiego (CSO, ang. Civil Society Organizations). Obejmuje ono w pierwszej kolejności służbę zdrowia i szkolnictwo. System ten opiera się na Kościołach: katolickim, baptystycznym i zielonoświątkowym. Kościoły te z kolei opierają się w dużym stopniu na pomocy zewnętrznej, świadczonej głównie przez swoich wyznawców w krajach bogatych. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w roku 1974/75 szkoły zostały znacjonalizowane przez ówczesnego prezydenta Mobutu łącznie z zakazem nauczania w nich religii. Spowodowało to tak duży kryzys w poziomie nauczania, że sam Mobutu – choć nie oddał szkół – to jednak już w 1977 roku pozwolił na powrót nauczycieli i powrót nauczania konfesyjnego. W wielu krajach organizacje religijne świadczą usługi społeczne, w Kongu jednak z tą różnicą, że zastępują one działania rządu. Jedyna rzecz, która działa, to końcowy egzamin państwowy.

Wulkan niszczy katedrę i szkoły

W roku 2003 rejon Gomy dodatkowo dotknęła katastrofa naturalna. Wulkan zalał lawą znaczną część tego milionowego miasta. Zostały pogrzebane szpitale i szkoły, które znalazły się na drodze lawy. Katolicka archidiecezja Goma nieodwracalnie straciła znaczną część swoich placówek, w tym katedrę.

Artykuł 43 Konstytucji Konga głosi, że szkoła podstawowa jest obowiązkowa i bezpłatna. Wprowadzanie tego artykułu w życie miało rozpocząć się od września 2005 roku. Jednak proces ten utknął w miejscu z powodu niskich zarobków nauczycieli i ich strajków. W tej sytuacji rodzice troszczą się o edukację dzieci. Głównym źródłem finansowania sektora edukacyjnego w Kongu są gospodarstwa domowe dostarczające 80 proc. całości budżetu. Rodzice płacą za część wynagrodzeń nauczycieli, różne wydatki związane z działaniem szkół, wliczając w to administrację, inspekcje i egzaminy. Najczęstsze są wkłady w pensje nauczycieli (około 50% pensji). Według danych z roku 2004 przeciętnie gospodarstwo domowe wydawało na 1 dziecko w szkole podstawowej pomiędzy 29 a 37 USD rocznie. Suma ta nie obejmuje wydatków na podręczniki i zeszyty, opłat egzaminacyjnych i innych. Zresztą wiele dzieci nie ma podręczników.

Niestabilny region, niepewna edukacja

Ponieważ istotną przyczynę konfliktów zbrojnych w tym rejonie stanowią różnice etniczne – kilka słów o ludach tu żyjących. W okolicy Gomy rodzimym ludem są Nanda. Dominują też oni tutaj liczebnie. Natomiast w okolicy Bukavu dominują Bashi, ale łącznie mówi się tutaj 40 językami. W rejonie Gomy zaczęli w XIX wieku osiadać Tutsi używający języka kinyaruanda. W tym rejonie nazywani są oni Banyaruanda. W okolicach Rutshuru stanowią oni 24 proc. ludności. W rejonie Gomy Tutsi swego czasu zdobyli przewagę polityczną i tu był ośrodek rebelii. W rejonie Bukavu Tutsi noszą nazwę Banyamulenge, jest ich tutaj znacznie mniej i rejon jest spokojniejszy.

Wszystkie dane dotyczące ludności są szacunkowe, gdyż ostatni spis ludności miał miejsce w 1984 roku. Z powodów historycznych – ciągłość struktur – oraz ponad etnicznego działania, katolickie organizacje świadczą najlepsze usługi edukacyjne. Kościoły protestanckie mają problemy etniczne. Ponieważ rejon Gomy jest niestabilny, to otrzymuje z zewnątrz znacznie mniej pomocy niż Bukavu. Pamiętajmy, że jeśli nasze dziecko pochodzi z tego regionu, to jest mu trudniej i nasza pomocy znaczy tu więcej.

O skali problemów edukacyjnych Konga niech świadczy następująca informacja: na starcie niepodległości w roku 1960 w całym tym wielkim kraju było 20 osób po studiach świeckich i parę setek księży katolickich (mowa o Kongijczykach). Spójrzmy więc na nasze działania jako na sprzyjanie rozwojowi miejscowej elity. Każde dziecko, które ukończy szkołę średnią, to nasz wielki sukces. Każdy student, któremu pomożemy skończyć studia, to olbrzymi sukces. Jest nadzieja, że pomnoży ono w przyszłości nasze starania.